Poniżej przedstawiam wywiad z Toczą…
Sven Haugland: Witaj Toczo
Tocza: Witam. <próbuje zachować powagę>
SH: Nie ukrywaj tego uśmieszku, bo ja i tak go widzę. Pozwolisz, że zadam Ci kilka poważnych pytań?
T: Oczywiście. Nie spodziewaj się jednak do końca poważnych odpowiedzi.
SH: Jasne. Toczo, co słychać?
T: Wiosna… A, no i w końcu nie muszę się skupiać na… byciu prezydentem.
SH: A czy cieszysz się, że to właśnie Harold nim został?
T: Szczerze mówiąc, chyba lepsza byłaby jednak chyba anarchia… ^^
A gdybym mógł sam wybrać nowego prezydenta, mój wybór padłby na Talerza.
SH: Czy Harold, Twoim zdaniem się nie sprawdzi?
T: Myślę, że może wnieść nieco świeżości do Winktown, jednak obawiam się o politykę zagraniczną naszego kraju, ale obecnie niespecjalnie mi to robi…
SH: Dlaczego?:D
T: No cóż… Może to kogoś zaboli, będą pewnie krzyki przepełnione bluzgami, jednak ja nie uważam kręgu, jakim są polskie mikronacje, za coś szczególnie wartego naszych ambicji. A przynajmniej moich.
SH: Więc dlaczego w tym siedzisz?
T: Po prostu nie mogę się oderwać od Winktown. To jest jak narkotyk. No, a że od czasu do czasu dzieje się coś w miarę ciekawego poza naszym państwem, to jakiś kontakt z resztą mikronacji mam.
SH: Rozumiem. A kogo z darzysz największą sympatią w całym v-świecie?
T: To dość trudne pytanie. Oczywiście nie mogę uwzględniać nikogo z Winktown?
SH: Nie, chodzi mi o osoby z poza WT
T: <Zastanawia się głęboko> Chyba nie ma osoby, którą mógłbym wyróżnić ponad wszystkie. Po prostu są osoby, których nie lubię, ale są też takie, które darzę pewną sympatią.
SH: Mhm, a teraz z innej beczki. Co sądzisz o Nordii? Czy Twoim zdaniem możemy daleko zajść jako państwo? Czy mamy potencjał?
T: Sądzę, że macie dosyć spory potencjał, a przynajmniej porównując z większością mikronacji. Jesteście oryginalni i wcale nie tak sztywni… Widać to choćby po Twojej osobie.
SH: Rozwiń temat mojej osoby, bo to mnie ciekawi
Co masz na myśli?
T: Jesteś osobą niezwykle pokręconą, czasami palisz głupa, ale nie da się Ciebie nie lubić.
Na pewno jesteś oryginalny i nie trącisz tym drewnem, które wyczuć można wśród przedstawicieli tych krajów, które zrzynają z rzeczywistości w stu procentach.
SH: Cieszę się, że masz o mnie takie zdanie
A tak na koniec, mówisz o państwach” zrzynających” z rzeczywistości, czy masz jakieś konkretnie na myśli? Czy do tych państw zaliczają się chociażby Austro-Węgry?
T: Austro-Węgry rzeczywiście czerpią bardzo dużo z historycznej Monarchii, i prawdą jest, że sztywni trochę są, choć można z nimi przedyskutować różne ciekawe tematy… Ale dla mnie to jest po prostu nudne. Zastanawia mnie również, dlaczego niektórzy przywiązują tak dużą wagę do tytulatury, jak dla przykładu w Rzeczypospolitej Obojga Narodów (swoją drogą, zapamiętajcie: nie ma czegoś takiego, jak RzeczYpospolita!
). Mógłbym zrozumieć, gdybyście w rzeczywistości byli jakimiś lordami, czy, za przeproszeniem, penis wie kim, ale w wirtualu? Po prostu sztywniactwo i brak dystansu do własnej osoby. Ha, pewnie teraz mnie zjadą w komentarzach! xD
SH: …
SH: Zaczynam żałowac powoli…
T: Możesz nie publikować.
SH: No co ty, takie teksty mówisz i miałbym tego nie dać?! Dobra to chyba juz koniec, chyba, że chcesz coś jeszcze powiedzieć?
T: Chciałbym powiedzieć, żebyście powyższy tekst traktowali z przymrużeniem oka. Bo i ja przymknąłem nieco powiekę, gdy stałem przed Svenem Hauglandem i odpowiadałem na jego interesujące pytania. A teraz wybaczcie, ale muszę się udać na kolejne piwko…
SH: Piłeś coś? Przecież my siedzimy
T: Naprawdę? Widocznie macie niewygodne krzesła.
SH: Tniemy koszty
Ok, dzięki za rozmowę i powodzenia w dalszym, mikronacyjnym życiu.
T: Ja również dziękuję.